ODDZIAŁY GIMNAZJUM NR 23

im. Ireny Sendlerowej w Szkole Podstawowej Nr 163 im. Batalionu Zośka



IRENA SENDLEROWA

  • ur. 15 lutego 1910 w Warszawie
  • zm. 12 maja 2008 w Warszawie

Irena vel Jolanta

Irena Sendlerowa z domu Krzyżanowska urodziła się 15 lutego 1910 roku w Warszawie. Jej ojciec Stanisław Krzyżanowski był lekarzem, który leczył wielu ubogich, także Żydów. Widywała ich i znała dobrze. Ojciec, który zmarł na tyfus, działał w Polskiej Partii Socjalistycznej, a jego córka przed wojną była zaangażowana w lewicowy Związek Młodzieży Demokratycznej, później również w PPS. Obcy i obrzydliwy był jej antysemityzm - brała udział w protestach przeciwko gettu ławkowemu na uczelni.

Kiedy 5 listopada 1940 roku Niemcy utworzyli w Warszawie getto, izolując za 16 kilometrami 3-metrowego muru 450.000 Żydów, jasne było dla Ireny, że ludziom tym trzeba pomóc. Irena była społecznikowską duszą - pracowała w ośrodku pomocy społecznej i los prześladowanych i biednych nie był jej obojętny. Ta praca dała jej przepustkę do getta, gdzie przebywając nosiła na rękawie charakterystyczną gwiazdę Dawida.

Kiedy w 1942 roku powstała Rada Pomocy Żydom "Żegota", Irenę, która nosiła pseudonim Jolanta, mianowano szefową wydziału ds. dzieci. I właśnie żydowskim dzieciom pomagała jak tylko mogła - przemycając je na aryjską stronę, ukrywając je u ludzi, w domach dziecka i klasztorach w Warszawie, Turkowicach i Chotomowie.

"Żegota" w latach 1942-1945 udzieliła pomocy kilkuset tysiącom Żydów. Pomagała finansowo około 4 tysiącom osób, zorganizowała 50 tys. fałszywych dokumentów i tysiące mieszkań dla ukrywających się, którym pomagała uciekać z gett i obozów, zwalczała szmalcowników, przerzucała uciekinierów ży-dowskich na Węgry.

"Jolanta" do getta wnosiła pieniądze, leki, żywność, a z getta wydobywała dzieci, stosując wszelkie możliwe, nieraz drastyczne metody. Dzieci były usypiane i jako zwłoki wynoszone na aryjską stronę w torbach na trupy, wywożone ambulansami ukryte pod noszami z chorymi, prowadzone kanałami lub tajnymi przejściami przez piwnice domów po obu stronach. Jednym z jej stałych przejść były podziemia dawnego gmachu sądu, który znajdował się na samym skraju getta.

Najpierw Irena ratowała sieroty, a potem postanowiła, że jeżeli inne dzieci pozostaną ze swoimi rodzinami, zginą. Odbywała więc trudne, często rozdzierające serce rozmowy z rodzicami i opiekunami, przekonując ich, że jedyna szansa przeżycia dla ich dzieci to droga na aryjską stronę. Zapewniała, że po wojnie dzieci powrócą do swoich prawdziwych rodziców, a ci Polacy, którzy zgodzą się na opiekę nad wywiezionymi z getta dziećmi, będą wiedzieli, że pomagają tylko czasowo. Rozstania były tragiczne, ale czas pokazał, że Irena Sendlerowa miała rację - po wojnie okazało się, że większość dorosłych z getta zginęła, najczęściej w Treblince.

Niemcy dowiedzieli się o jej pracy i aresztowali ją w październiku 1943 roku. Pawiak, gestapo na Szucha, tortury, połamane przez niemieckich oprawców nogi, wreszcie wyrok śmierci. Kiedy jechała na stracenie, w ostatniej chwili przez przekupienie niemieckich strażników wyrwała ją ze szpon gestapo "Żegota".

Irena obudziła się porzucona - ale wolna! - na skraju drogi. Przeczytała potem o wykonaniu na niej egzekucji na obwieszczeniach rozwieszanych w miejscach publicznych. Powróciła do swojej wielkiej misji, działając już z ukrycia.

Irena Sendlerowa uważała, że to, co robiła w czasie wojny było czymś zupełnie naturalnym, żadnym bohaterstwem.

Odkrycie skarbu

Uniontown to małe miasteczko w amerykańskim stanie Kansas. Oddalone o tysiące kilometrów i lat świetlnych od horroru gett i komór gazowych.

A jednak... W szkole średniej w owym amerykańskim miasteczku grupka uczniów odkryła pewnego dnia bezcenny skarb.

Wszystko zaczęło się w 1999 roku od projektu z historii, którym uczący w tej szkole nauczyciel Norman Conard zainteresował cztery uczennice. Roczny projekt dla uczczenia National History Day miał wykroczyć poza mury szkoły, skorzystać z wiedzy lokalnej społeczności i nieść ze sobą idee tolerancji i szacunku.

Trzy uczennice 9 klasy Megan Stewart, Elizabeth Cambers, Jessica Shelton i ich koleżanka z klasy 11 Sabrina Coons przeczytały pokazany przez nauczyciela wycinek z News and World Report z 1994 roku pt. "Irena Sendler saved 2,500 children from the Warsaw Ghetto in 1942-43". Sam Conard nie znał sprawy i nie słyszał o niej nigdy ani przedtem ani potem. Więc może był to błąd...

Cały rok cztery uczennice szperały w źródłach. Krok po kroku poznawały niezwykłą historię heroizmu pełnej poświęcenia kobiety, która wydobyła z warszawskiego getta prawie 2500 żydowskich dzieci - gdyby nie ona czekała je pewna śmierć.

Irena Sendlerowa nie tylko ratowała dzieci przed śmiercią, ale dbała o to, by kiedyś mogła dotrzeć do nich i podać im ich prawdziwe nazwiska. Dlatego spisywała wszystkie szczegóły - nazwiska, dane adoptujących je rodzin itp. Notatki te, w dwóch identycznych kopiach, chowała w dwóch słoikach, które zakopywała w ogrodzie.

Po wojnie odkopała słoiki i przystąpiła do ustalania gdzie są jej uratowani podopieczni i jak zwrócić ich rodzinom. Ale rodzin już przeważenie nie było...

Ta historia była tak niezwykła, że zafascynowane nią uczennice amerykańskiej szkoły stworzyły spektakl pt. "Life in a Jar" ("Życie w słoiku"). Postanowiły znaleźć grób bohaterki. I wtedy okazało się coś wspaniałego - Irena Sendler żyje! I mieszka w Polsce, w Warszawie.

Dziewczynki napisały list do swojej bohaterki i otrzymały od niej odpowiedź. Tak zaczęła się wspaniała korespondencja, tłumaczona przez polską studentkę lokalnego college'u.

Na każdym przedstawieniu sztuki "Life in a Jar" pojawiać się zaczął słoik, do którego zbierano pieniądze dla Ireny Sendlerowej i innych bohaterów, którzy ratowali życie Żydom. Wielu z nich żyje bowiem w trudnych warunkach (dotacje na ten cel można wysyłać pod adresem: Life in a Jar Project, 610 Meadow Lane, Fort Scott, KS 66701).

Uczennice, które odkryły i spopularyzowały niezwykłą historię Ireny Sendlerowej, marzyły o poznaniu tej wyjątkowej kobiety. Stało się to możliwe dzięki pomocy pewnego żydowskiego biznesmena, który po obejrzeniu przedstawienia w 2001 roku obiecał, że zbierze pieniądze na ich podróż do Polski. W 24 godziny miał gotową całą potrzebną kwotę.

Historia zatacza coraz szersze kręgi

Marzenie spełniło się w maju 2001 roku. Cztery autorki projektu wraz ze swoim nauczycielem i rodzicami pojechały do Polski. Tam doszło do wzruszającego dla obu stron spotkania.

Ale to nie wszystko. Zorganizowano spotkanie ocalonych i ich wybawców.

O sprawie pisała prasa, opowiadała telewizja. Dziewczęta nazwano wybawicielkami wybawicielki - teraz one uratowały (od zapomnienia) tę, która pół wieku wcześniej uratowała tyle istnień ludzkich.

W 2002 roku doszło do kolejnej wizyty w Polsce. Była to okazja do przeprowadzenia rozmów z wieloma uratowanymi przez Irenę Sendlerową ludźmi, do zwiedzenia obozu w Treblince, do odtworzenia tego, co działo się w warszawskim getcie i ustalenia, jak możliwe było ratowanie dzieci żydowskich na taką skalę. Irenie Sendlerowej pomagało ponad 20 innych osób.

Przedstawienie grano setki razy w Kansas, w innych częściach USA, a potem także w Europie. Kontakty się rozszerzały, a dziewczęta dbały o to, by sprawa Ireny Sendlerowej stała się coraz bardziej znana na uczelniach, w muzeach, archiwach, wreszcie w Chicago i New York City Jewish Foundations for the Righteous. Pojawiły się wywiady i artykuły w mediach.

Na niektórych uczelniach zgromadzone przez uczennice materiały włączono do programu nauczania. Zamówiły je także dzesiątki szkół. Kolejne spektakle otrzymywać zaczęły sponsorstwa licznych fundacji i organizacji. Powstała witryna internetowa - teraz jest ich ponad 700. Historia obiegła cały świat.

Uczniowie w Uniontown proklamowali Irena Sendler Day. Obecnie taki dzień jest świętowany w Kansas City i w Warszawie.

Ich przygoda, w którą młodzi zaangażowali się z wielką pasją, dowodziła, że wszelkie podziały są sztuczne - oto protestanckie dzieci w XXI wieku studiowały z zapamiętaniem historię Polki-katoliczki, ratującej ponad pół wieku wcześniej z narażeniem życia setki żydowskich dzieci.

Rosnąca grupa młodych ludzi zaangażowanych w projekt Life in a Jar pojechała do Polski po raz trzeci w czerwcu 2005 roku. Spotkała się z młodzieżą ze szkół polskich, która także pracowała nad tego rodzaju projektami.

Laury dla Wielkiego Człowieka

W 1965 r. Irena Sendlerowa otrzymała nadawany przez jerozolimski Instytut Yad Vashem tytuł "Sprawiedliwego wśród Narodów Świata". W 1983 została uhonorowana przez Yad Vashem medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. W 1991 roku została honorowym obywatelem Izraela. Uhonorowano ją również Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a w 2003 roku Orderem Orła Białego. W tym samym roku otrzymała nagrodę im. Jana Karskiego "Za Odwagę i Serce" przyznawaną przez Amerykańskie Centrum Kultury Polskiej z Waszyngtonu (przewodniczącym kapituły nagrody jest Zbigniew Brzeziński).

W 2006 roku nauczyciel z Kansas Norman Conard przyjechał do Polski po raz kolejny, aby wziąć udział w pierwszej ceremonii wręczenia nagród im. Ireny Sendlerowej - Irena Sendler Award. Ma ona być uhonorowaniem nauczycieli w Polsce i w USA, którzy potrafią przekazać swoim uczniom wiedzę o holokauście w sposób szczególny.

W lutym 2006 roku Irena Sendlerowa obchodziła swoje 96. urodziny. Jej pokój w warszawskim Domu Opieki przy klasztorze oo. Bonifratów na Nowym Mieście był pełen gości, także tych, którzy zawdzięczają jej życie. Wśród nich był słynny literaturoznawca Michał Głowiński. To on powiedział kiedyś, że jeżeli bycie świętym oznacza absolutne oddanie sprawie, odwagę i altruizm, to Irena Sendlerowa spełnia w jego przekonaniu te warunki. Jak zawsze skromna i nielubiąca rozgłosu starsza pani podkreśla, że niczego wielkiego nie dokonała.

W Polsce wydano poświęconą jej historii książkę "Matka dzieci Holocaustu" (wyd. Muza) i zrealizowano dwa filmy dokumentalne. Stowarzyszeniu Dzieci Holocaustu w Polsce przewodniczy uratowana przez Irenę Sendlerową Elżbieta Ficowska, którą jako pięciomiesięczną dziewczynkę Sendlerowa wyniosła z getta w drewnianej skrzynce.

Jeszcze 7-8 lat temu nie wiedzieliśmy, że mamy swojego własnego, polskiego Oskara Schindlera. Steven Spielberg nie wiedział o niej także, kiedy realizował swój hollywoodzki film "Lista Schindlera".

Ale i Irena Sendlerowa będzie miał swój ważny, anglojęzyczny film. Mary Skinner i Richard Wormser rozpoczęli realizację filmu o Irenie Sendlerowej pt. "In The Name Of Their Mothers - The Story of Irena Sendler". Napiszemy o nim wkrótce więcej.

W jednym klubie z największymi

Pokojowa Nagroda Nobla to najwyższe chyba na świecie wyróżnienie przyznawane od 1901 roku osobom lub instytucjom, które dokonały czegoś wielkiego dla pokoju i ludzkości - za "najlepszą pracę na rzecz braterstwa między narodami, likwidacji lub redukcji stałych armii oraz za udział i promocję stowarzyszeń pokojowych".

Mało kto tak jak Irena Sendlerowa zasługuje na te najwyższe laury pokoju. Idea zgłoszenia jej jako kandydatki do Pokojowej Nagrody Nobla została przedyskutowana przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i premiera Izraela Ehuda Olmerta.

Trwa właśnie kampania na rzecz popierania kandydatury Ireny Sendlerowej do Pokojowej Nagrody Nobla. Apel do Norweskiego Komitetu Noblowskiego podpisali najwybitniejsi Polacy w kraju i za granicą. Każdy z nas może przyłożyć do tego swoją rękę na witrynie internetowej http://fzp.jewish.org.pl/nobel_eng.html.

Lista się rozrasta i do chwili pisania tego artykułu podpisało ją ponad 7000 osób, z całego świata, wiele z nich o nazwiskach niepolskich.

Świat zbyt mało wie o tej karcie historii Polski - jedynego kraju w zniewolonej przez Niemców Europie, który ustanowił swój własny rząd na wygnaniu z własną armią, jedynego kraju, gdzie działała wielka podziemna organizacja poświęcona wyłącznie ratowaniu Żydów, jedynego, gdzie za pomoc Żydom groziła kara śmierci dla całej społeczności, a mimo to kraju, z którego wywodzi się najwięcej spośród Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Historia Ireny Sendlerowej jest wielką historią heroizmu na skalę trudną do wyobrażenia. Pokojowa Nagroda Nobla byłaby najbardziej właściwym uhonorowaniem jej wielkiej misji i przez to oddaniem hołdu wszystkim innym, którzy nie zawahali się przed najbardziej heroicznym z heroicznych czynów - narażaniem własnego życia dla ratowania życia bliźniego w potrzebie.

Wesprzyjmy tę inicjatywę i opowiedzmy o niej innym. Opowiedzmy o Irenie Sendlerowej naszym dzieciom, przyjaciołom nie-Polakom, bo świat powinien się o Niej dowiedzieć i pochylić przed Nią czoła.

***

Dziękuję wszystkim naszym Czytelnikom z całego świata, którzy wsparli tę akcję. Proszę przesyłać ten artykuł i apel o wsparcie akcji wszystkim swoim znajomym na całym świecie.

Proszę spojrzeć też na Listy do Redakcji

(c) Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

 

POWRÓT

  • MinP1110811.jpg
  • MinP1110743.jpg
  • gal3.jpg
  • 11.jpg
  • gal5.jpg
  • sala1.jpg
  • MinP1110869.jpg
  • MinP1110857.jpg
  • medal2.jpg
  • sejmMin.jpg
  • sendlerowa2.jpg
  • gal1.jpg
  • paczki.jpg
  • medal1.jpg
  • MinP1110804.jpg